Przegryzłem dziś Szczegół.
Bardzo długo go przegryzałem,
wyjmowałem z pomiędzy zębów,
wspomagając się winem,
Ginsbergiem,
Kerouaciem,
Burroughsem,
wieszczami Przyszłości.
Szczegół oznaczał Niesmak i Winę,
moje dłonie,
chude i wątłe ciało,
obleczone porankami i wieczorami,
kiedy oczy to Pustka,
a noga to tylko Kończyna.
Trzeba więc było solidnie,
na kilka Oddechów,
utopić Twarz w prysznicu i przykryć ją mydłem,
żeby przegryźć Szczegół.
Strumień w Głowie podpowiadał,
żeby usiąść potem na twardym Krześle
i dokonać egzekucji na samym sobie.
Znalazły się szybko pod ręką
Papier i Długopis.
Łatwiej więc było wyrywać sobie Mleczaki,
wieszać się na Jej ramieniu,
uciekać od Powrotów
i popełniać Samobójstwa,
z różnych Perspektyw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz