wtorek, 3 stycznia 2017

Inti

pod tą piramidą Inków stał
życie również stało
wieżowiec w który uderza samolot
naga matka, która siedzi na rogu wanny
i odkłada gorącą kąpiel na wieczne nigdy
jest znów dzieckiem, które myśli wtedy o grze w kapsle
i o tworzeniu Imperium Czterech Części w trzcinie za domem

życie stało stabilnie i na baczność
a piramidę Inków oszklił ktoś i uzbroił w stal
to dlatego ma znów trzynaście lat
i nadwyręża zmęczone oczy mdłym światłem latarki
tworząc coś wielkiego i dla nienasyconych opowieścią umysłów
co wyląduje później z łoskotem
w pudełku po butach
opisane przez jej kobiece choć szorstkie dłonie
jednym tylko słowem
Marciś

życie zachwiało się na chwilę
piramidę Inków ubrano w reklamy wielkoformatowe
co oznaczało jego wejście w dorosłość
chłopcy o twarzy aniołów
których nie trzyma się za rękę i nie uwiecznia na zdjęciu, którzy
grzeją się czasami w jego gasnącym blasku
chodząc nie na filmy do kina
jedząc mięso w niestrawnych restauracjach
i oblewając świeżo wyprane przez ich matki koszule
czerwonym winem

w końcu wyślizgnęło się jemu to życie
a piramida Inków dalej stała
nie można tylko było dojrzeć jej szczytu
nie przez smog, czy jaskrawe słońce

po prostu głów się już więcej nie podnosiło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz