między wierszami
swetra, który urósł nagle na ciele
a pielgrzymką w bólach i mękach po papierosy do sklepu nad ranem
piszę, bo przytomność umysłu jest przytomniejsza od uciech i zabaw
nowy rok
zabrakło kalendarza - no i co teraz
świat leży w ruinie
bogów nie ma
nos w tekstach nosowskiej
nie trawię rzeczywistości
chociaż tworzę ją na jedno tylko skinienie
jegomościa w mundurze
szukam tożsamości na plastiku
stoję słucham przytakuję ze wszystkim się zgadzam
a potem lot nad przyczyną i skutkiem
nad całą zmiksowaną masą szarych wypranych komórek
w hiperrealiźmie kuchni przy stanowisku chłopca bez skaz
i ten strach
włączam tryb przyspieszenia
że nie będę się bać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz