wtorek, 25 października 2016

/kollaps/

chciałby napisać,
że frustrat,
że impuls,
że bez planu,
stąd do wszystkich wyświechtanych opowiastek,
Londyn, Barcelona, Berlin,
kalejdoskop, światła, papierosy, mapy,
nogi, doklejone głowy, słowa czyiś słów,
że się było, że się widziało i przeżyło,
że mózg, potem krwiobieg, serce, znów mózg,
The Kills "Bitter Fruit",
że odcinał, że przycinał wszystkie możliwe gałęzie,
że zaczynał już od korzeni,
na wszystkich skrzyżowaniach,
ujęty w pierwiastku,
w samym początku materii,
że uczestniczył w rozmowach ważnych dla świata,
że decydował o tym, ile kawy dziennie wypije
i kto zdejmie mu majtki,
a kto podzieli się ciałem i śniadaniem,
że drgawki i gęsia skórka
to tylko efekt imponującej muzyki i dobranego tekstu,
który porusza, wybałusza, zwija i odwija,
że dom to spacer po uczuciach,
bezpiecznym świecie w świecie,
skąd wychodzisz, bo wiesz, że chcesz wracać.
tym czasem
rollercoaster,
odklejona głowa,
serce, potem mózg, gdzie krwiobieg,
cichy zabójca już w korzeniach,
na skrzyżowanie wjechał samochód wprost w jego plecy
i zabrał resztki tlenu z płuc,
nie zdążył na wspólne śniadanie,
nikt nie zdjął mu majtek,
wypił o dwie kawy za dużo,
i tak dalej, dalej,

dalej.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz