Chciałbym podnieść się z niejasności
Dlatego pytam -
czym jest ta noga
która próbuje się wydostać
spod lawiny pościeli
dlaczego drga
zamiast wywlec za sobą resztę ciała
gdzie jest koniec snu
w którym zanurzony pod taflą wody
rozmawiam zimno z rybami i planktonem
a palcom u rąk oszczędzam walki z prądem
gdzie podwodna cisza wyznacza pieśń o nie-byciu
którędy do kubka wczorajszej kawy
i papierosów
które moglibyśmy palić
ramię w ramię
pielgrzymując do miejsc
gdzie Elivis gdzie Monroe gdzie Dylan
kiedy odszukam zapachu
ulotnego ciała
kruchego boga
albo żywej natury
między słowa znów przedarł się niejaki Ginsberg
skowytam brakiem
niezaprzeczalnym marazmem
nie tu i nie teraz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz