na strychu znajdował spokój w dzieciństwie
pośród wilgotnych prześcieradeł duchów z przeszłości i pudła niechcianych zabawek
był kruchy i delikatny
mroczny taniec po zakurzonych belkach i stropie trwał godzinami
przez okrągłe okienko przyćmione światło nań padało
były cienie i stare fotografie
były suszone zioła i wypchana sowa
chłopięce ręce
dotyk sam w sobie chropowaty
tajemnicza zabawa na jawie
chciałem go widzieć
wejść po stromych schodach na dach
potem wyparłem go z głowy na wiele lat
tak bardzo żałuję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz