zostawiam po sobie niedopałki, filiżankę z wąsami nań po kawie, fetor alkoholu, trzęsące się ręce, nagły przypływ mądrości, myśli, wykrzyczanych, wyszeptanych, prosto z serca. ciebie również zostawiam. obojętną na moje troski, problemy, strach. bo nie ufarbowałem tobie ostatnio włosów, tutaj jest pies pogrzebany. bo nie przyszedłem raz, niechcący, wybrałem moich przyjaciół i nocny toruń nad rzeką wisłą, z pięknymi ulicami i międzywojniem w wiecznie otwartych lokalach. ty tego nie zrozumiesz. nie zrozumiesz nigdy mnie, mojej artystycznej duszy, melodramatów moich, kurtyny długich rzęs i wymyślnych kreacji. bo nie urodziłem się taki jak sobie zaplanowałaś, bo za dużo ze mnie twojego byłego męża a ojca mojego, romana. bo jam nie podobny do tadzika, do twojego brata tomka z chełmińskiej, czy nawet do młodszego brata. bo ja wątły, za chudy, nieposłuszny, buntownik z natury.
nie czytasz tego bloga. nie zajrzałaś tutaj nigdy. nie pamiętasz nawet adresu. mogę więc pisać bez pośpiechu, bez obawy, że kiedykolwiek tutaj wpadniesz, że natrafisz na cierpienia marnotrawnego, że zadrżysz z obawy, że ja JUŻ NIE KOCHAM, że nigdy nie kochałem.
wystawiasz mi ciągłe rachunki, za oddychanie wspólnym powietrzem, za to ile mi dałaś, a ile do tej pory nie oddałem. trochę ci zazdroszczę, tego ostracyzmu, tej wielkiej wiary we wszystkie swoje błędy i porażki. nie będzie już z ciebie kariery, żadnej smukłej sylwetki i tłumu zalotników. postanowiłaś zamknąć się na świat zewnętrzny i rzeczywistość, budując wszystko, wyścielając drogi i ulice, domowe ognisko, frustracją i niezadowoleniem.
niechaj nie będzie żadnych wyborów. żadnej lewej strony, czy prawej. nie każ mi wybierać. wiesz już, że dawno temu wybrałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz