już wypruwam was spod żyły
spod poszewki obłobloki
wyrywam z głowy rwę na strzępy
negatywne myśli że
jesteś mgłą
schnącym praniem
odciskiem na palcu
białym dymem
ja się martwię
patrz wyżej
rozetrzyj w dłoniach
weź pod język
w kieszeni zgób
albo w chodnik wdepcz zapomnij
ja mleko przypalone
lep na muchy
dłonie oczy serce jak sztalugi
w rękawie piżamy chowam wymiotuję
stygnę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz