poniedziałek, 14 stycznia 2013
sierpowy.
on mi mówi że mnie kocha wiesz a ja wnętrzności swoje jak erupcja wulkanu studzienki ściekowe wypluwam na bruk przez mgłę i deszcz patrzę jak noc ostaje się w rynnach i spiczastych dachach starówki on mi mówi że mnie kocha wiesz zbieram z ziemi portfel szalik własne nogi i resztki przyzwoitości podobno konstelacja gwiazd nam sprzyja i ojciec mój przychylny pogada połechta jego ego zaprosi do wspólnego obiadu i śmierci wiary w siebie on mi mówi że mnie kocha wiesz jestem teraz gdzieś w zaświatach między ziemią a niebem ja duch przeźroczysty marcin o twarzy anioła ja wojna ja pokój ja przekleństwa i słowa wypowiadane jednym tchem gdzieś między żeromskiego a moniuszki na wiadukcie kolejowym już nawet ptaki śpią i cienie ich ospałe widać jeszcze na trakcie on mi mówi że kocha mnie wiesz tylko telefon rozładowany głowa rozładowana myśli jakieś takie wczorajsze myśli przemielone wypalone do cna on mówi kocha mnie wiesz ręce zgubione w kieszeniach usta spierzchnięte udawany marcin zbliża się nieuchronnie krokiem chaotycznym dostawnym do końca on mógłby mnie uszczęśliwić spokojem i prostotą fryzury kupić dom zasadzić całą masę drzew zaprojektować w nim pracownię gdzie pisałbym książki sercu nadając miarowy rytm gdzie dbałbym o detale każdy szczegół o każdy włos na głowie moich bohaterów on mógłby zbudować moje życie od nowa zetrzeć wory pod oczami wargi unieść w górę wyrównać oddech dzieci wolności wichrowe wzgórza gra w klasy żebym nie był blady jak trup że mnie kocha wiesz?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz