to nie ja
ubieram się w koszulę zapinam pod szyję
to nie ja
zatorze i liście i koty perłowe
stąd do zawsze
wżerasz się w czaszkę głęboko w mózgu przestrzeń pojemną
mimochodem
trzeszczą kości a biodra w twych dłoniach
starte w pył - nie proch
liczysz
żebra gałęzie na drzewach i włosy na głowie
a ja
kroki do domu na twoich oczu dotyk
nie w tej sieci
ulic kamienic skrzyżowań nieznośnych
znajdziesz się ze mną dziś nocą
uciekaj na drugi brzeg rzeki torów kolejowych
przeprawiaj się póki jeszcze możesz
znaków drogowych przechodniów trzymaj się
jak rzep psiego ogona
może stąd umrzesz może nie zginesz
może tobie się uda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz