transformuje się ciało
w białych przymrozków dni
od samych korzeni
poprzez pień
aż po wszystkie wspomnień zmarźnięte gałęzie
produkuje serce rozstrojone
moje liche niespokojne sny
detale rozterek
ogólniki niepewności
gdzie jest mężczyzna
który wtulał się miękko w zagłębienie połaci ust
gdzie ten czar uczuć
co już wygasł dawno temu prysł
pytam nie szukam odpowiedzi nas
i kiedy mijam w pośpiechu
śpiące kamienice na ulicy puszkina
jeszcze o brzasku poranka
pamiętam
jak rozpocząłeś się tutaj we mnie
ty
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń