w garze dochodzi żur
na próżno szukasz siebie
w oparach sentymentów
i na wieszakach gdzie wiszą równo
w rzędzie
pozostałości mnie
nie mów nie pisz że walczysz
strach niestraszny przecież jest
niech się w końcu ostanie
na końcu twego przełyku
a oczy przeszklą się
tym co jeszcze pozostało -
deszczem łez
narzuć na kości zziębnięte
wełny ciepłej zwoje
przypodobaj się kotu
bajki do ucha mrucząc mu
przez okno wyglądaj czasami -
przeczekaj zły czas zapomnij nas
z tych wszystkich chwil
nie zostało już nic
tylko pukle suchych włosów
które wyjmujesz na okazji wyjątkowych stół
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz