Nam
jakie puste i martwe są jego oczy
powiedziałem - nie wracaj
on - wracał do nas myślami
ciało - wątły manekin
tańczy cicho nad moją głową
przywiązałem się trochę
do widoku tych wszystkich łez
dlatego sznur na jego szyi
oplata bardzo ciasno cały nasz związek
niszczę siebie widokiem przeszłości
powiedziałem - nie wchodź
on - wszedł bez pukania w serce i pomiędzy moje nogi
teraz
brodząc po morzu szkła i brązowej krwi
potykam się o pustkę
już nie walczę o nas - za późno
chwilami powraca miarowy oddech
mój mężczyzna wisi na środku pokoju
bez białych flag hymnu i znaku wiktorii
powraca świadomość
czasem ciężko dopuścić do siebie myśl, że te kilka dni przed to już przeszłość
OdpowiedzUsuń