Ludzie zwyczajnie chca, wrecz pragna, zebysmy zostali w Londynie. Karmia nas swoim jedzeniem, mysla o niepomalowanych paznokciach Mosscat, a nawet, w minimalnym stopniu, zaspokajaja nasze potrzeby erotyczne. Moss ma juz swoja biblie mody ( I-D )za £3.50, a ja staly dostep do nowych inspiracji fotograficznych.
Ludzie sa wszedzie. Wchodza w nasze zycie gwaltownie. Bez zapowiedzi. Sa tu i teraz. Przenikaja nas. Ona chlonie pierwsze, od kilku dni slonce, a ja wlasnie to pisze. Jestesmy w Valentine Park - zreszta jak zwykle. I tak sobie mysle, ze tak moglby wygladac ostatni dzien naszego istnienia. Koniec swiata.
Koniec świata mógłby być całkiem obiecującym początkiem czegoś nowego.
OdpowiedzUsuń