Słucham uważniej
Nadstawiam uszu do ściany,
za którą sto lat temu wbiegały posłuszne nogi i ręce
wprost do wnętrza,
gdzie dzisiaj oddycham, śpię i piszę.
Sto lat temu kochano inaczej.
Dziś też się kocha inaczej,
dlatego przestawiam się na skłony, przysiady, pompki.
Podobno dodają męskości.
Podobno możesz żyć z kim tylko chcesz.
Wybierać i przebierać
w religiach,
walutach,
supermarketach,
telefonach komórkowych.
Próbuję więc te "podobno" przełożyć na swoje własne
bóle, tęsknoty, krew i miazgę w zębie,
o którą zatroszczy się współczesny dentysta.
W mojej wyobraźni tęcza wciąż płonie,
a stado jaskrawych od ognia twarzy
przygląda się swemu dziełu.
W mojej wyobraźni są one wciąż jawne i złowrogie,
a swoją złość przekładają na czyny i pięści.
Stoję gdzieś nieopodal,
przyodziany w noc i wierzę,
że pojawi się za mną orędzie bladych jak ja,
z tych samych matek i ojców,
z uczyć niesłusznie osądzonych,
i pragnień tłumionych lękiem,
aniołów.
Jesteśmy gotowi do walki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz