Jestem do nas niepodobny, a mimo tego wiję się, łapię Cię za twarz, potrząsam. Upływ czasu, kolejna złość, kolejna erozja. Mogę dotrzeć jeszcze dalej, głębiej, by ponownie zobaczyć na horyzoncie te dwie wyspy, dwie płaskie i chude połacie piachu wystające z morza. Płynę, bo płynąć znaczy tworzyć i zapominać. Mam tylko jedną głowę i wciąż dwie, dopieszczone i hołdowane w smutku ręce, zdolne do mielenia wody, zdolne do zaburzenia nurtu, zdolne do pomachania żałośnie ku górze. Jestem tu. Halo. To tylko Ja i aż Ja. Płynę, a Ty po prostu przechodzisz nagle do porządku dziennego, powtarzalnie, od pierwszej wzburzonej chwili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz