wtorek, 9 maja 2017

Trzy siostry

a co jeśli jeszcze podgryga,
czuje przesyt społecznego dyskomfortu?
co jeśli szykuje się do paralotu,
wędrowki w nieznane, niestabilnego kręgosłupa, 
który przypomni mu o swojej decyzji szybciej niż się tylko da? 

pierwszy papieros. 

ma niejasne poczucie, że stojąc w tym tłumie ludopotworów
nie znajdzie korzyści i wiedzy poprzedzonych rozmową.
sens znalazł już dobitnie sens całości.
w wieczorze tym, nawet kurtyna opadnie o ściśle określonej porze,
a aktorzy odrzucą na krzesła w pewnym momencie resztki godnosci,
żeby niegodnie trafiać do Swoich.
Nieznane - przeżytek, nieznane - a fe, a psik, wrrrr i sio! 

drugi papieros.

kobiety tańczą na stołach, mężczyźni szukają męskości przy barze.
minuty gonią świt, świt wreszcie zagląda, zakrywa się więc go kotarami.
tutaj będziesz ptaszkiem w złotej klatce, masz tańczyć, mówić,
pożądać, biadolić, zamawiać alkohol, sięgać do potfela, sikać do zlewu,
ślizgać po parkiecie, chodzić na papierosy, być - na jedno tylko pstryknięcie palców dwóch! 
słyszy więc ciągłe tere fere, pitu pitu, hihu hahu, cmoki, foki.
wychodzi.

trzeci papieros.

kwintesencja myśli o poranku mieżona chaotycznymi krokami przez miasto.
wszystko wydaje się nagle wielkie, agresywne i niedorzecznie przesłodzone.
idąca z naprzeciwka zakonnica to nagle całe zakłamanie i wina Kościoła,
tłum przypadkowych turystów to skrajny konsumcjonizm i kapitalizm Zachodu, 
a wina to kolejny cios, samookalczenie.

przepracowany umysł rozpościera gładko palcami na skroniach, kiedy wreszcie dociera do morza.
natura wypracowała tu jasność, skuteczność i nieprzypadkowy dynamizm.
dlatego z każdym rokiem, jak co roku od niepamiętnych lat, 
plaży i piasku ciągle ubywa.
musi tak być i będzie - porządek, harmonia i żelazne reguły układanki, 
którym trzeba się przyjżeć, doglądać w głowie, zażywać na sen,
żeby podejmować miarodajne do swoich możliwości decyzje
w całym tym Nadmiarze i Chaosie.

na koniec zrzuca z siebie wszystko i łączy się dobitnie z morzem. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz