mościć się w słowach
sprawdzać wytrzymałość kości policzkowych
opornych na sen
dotykać palcem żarówki jak bladego rozczochranego słońca
z fioletem pod oczami o poranku
zmieścić się pomiędzy jednym a drugim pasem zebry
tak by zemścić się na tych co uważnie brną przez kałuże
pisać manifesty do przyjaciół
targnąć się na ich życie skonfigurowany meta-system w głowie
nie szczędzić resztek pogardy ze stołu
opróżniając ze wszystkich możliwych kieszeni
masz!
tutaj nie-papieros
nie-biletu fragment
nie-trawy zeszłorocznej źdźbło
nie-piasek z morskiej wyprawy
nie-historii spisanej na kolanie drżącym gestem twoim śmiechem naszym
narkoleptycznym przez miasto tańcem skrawek
( której nie opowiemy jak Tony Parsons )
nie-świat dla samego świata
nie-dom dla czterech ścian
nie-złość
nie-gorycz
przecież uczono nas mówić prawdę
zbesztać palce za drżenie i wątpliwość na kartce
pochylić się nad nonsensem minionych dni i nocy
i czerpać i karmić się opychać tymi biegunami dwoma
z których rodzi się i będzie się rodzić
umierać na nowo egoizmem nihilizmem wątpliwą ucieczką po schodach
na których każdy ze stopni
myśl
ważniejsza od słowa
masz!
tutaj papieros
biletu fragment
trawy zeszłorocznej źdźbło
historii spisanej na kolanie drżącym gestem twoim śmiechem naszym
narkoleptycznym przez miasto tańcem skrawek
dom
złość
gorycz
tylko pozwól mi pisać w amoku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz