miasto drży
swoim wymuszonym rytmem
tutaj w jego sercu
ptaki nie zaglądają
a koty nie wychodzą z bram
ludzie wiodą przygodne życie
w zaprojektowanym destruktywnie systemie
z jego okna
widać słońce tylko przed południem
ludzi o lekkich głowach
co w kieszeniach i siatkach z zakupami
noszą łatwe do odgadnięcia zamiary
kochanków czasami
co wymiotują swoim uczuciem
swobodnie osuwając się po ścianie
w dół
on też drży
daleko od domu
pozbawiony skrzydeł
wybiera sen
ponad wszystko
na cyfrowej mapie świata
wybiera jednym kliknięciem myszki losowe miejsce
hiperłącze wadliwie
wraca go do samego początku
gdzie uczył się stawiać
pierwsze kroki pierwsze babki z piasku
tam zastaje matkę
wstawiającą do wazonu majowe bzy
jest w kwiecie życia
szczęście jej sprzyja
i posłuszne łodygi roślin
które trzeba złamać
żeby tej ulotnej chwili nadać sens
całość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz