środa, 10 lutego 2016

odwilż

noc nie daje mi oprzeć oczu o przyjemny w dotyku
zarys poduszki
albo fragment upstrzonej w ślinę albo spermę twojej
skóry
do której się modlę
o którą się modlę
za którą się modlę

zamiast tego
samotny kościół w centrum miasta
i trzech chłopców
co pogodzonej z umieraniem i garścią leków na śniadanie
staruszce
przeszkadzają w rozmowie z bogiem
całując się instynktownie w nawie głównej
i ja
snujący się po ulicy
snujący się we śnie
snujący się bez ciebie

nasza rozmowa
której nigdy przecież nie było
dobiega końca
życie
rzekomo piękne młodzieńcze i łatwe
pozbawiam literatury
pozbawiam słów
pozbawiam

dziś nie dotrzesz do matki
spragniony i obolały
będziesz patrzyć
jak rujnują kościół
poranek
mnie pozbawiając poduszki albo
upstrzonej w ślinę albo spermę jego skóry

jego skóry

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz