środa, 3 czerwca 2015

przygarniam nas
rzucam w ramiona nieznanych
nie chwil a rozszczepów
kiedy ręce dobre nie wiedziały
kogo dotykają gdzie

brodzisz
w pościeli
znów bo ktoś obok ciebie
dzieli z tobą teraz sny

mnie mama nazywała kiedyś wiercipiętą

nie ma jej

świty stały się cięższe
jeszcze mniej nas tu jeszcze więcej obcych
słońca nie da się od tak i pstryk
kurzu też nikt nie zabierze nam z głów
wiesz że lato zwiastuje najgorsze

mam na myśli okno na końcu pokoju
zaprasza nęci złaknione wojny oczy
mam na myśli rewolucję po cichu
noszę ją w kieszeniach
za każdym razem
gdy mijasz mnie w myślach
mam ją w sobie

ty wiesz



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz