portretuję ból
na krawędzi ławki
nogi niedotykające ziemi
pod flanelową koszulą czai się
obserwuję zanikające symptomy przynależenia
ból nie ma serca i dłoni
wszechogarniający
mógłby określać życie moje w stanie nieważkości
albo zwielokrotniony w ich pustych oczach
bez końca nasza zima jest bez końca
wierzyć
że pod tą cienką skórą znajdę odpowiedzi
że nóż w rękach Pana
jest preludium początkiem wolności
portretujesz ból
na krawędzi ławki siedzi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz