ten świt o który się troszczymy zabiegamy któremu życie niemałe obiecamy nigdy nie wstanie. zamiast tego niezasłane łóżka, delirium i pustka z nostalgią gdzieś w środku gdzieś w przełyku na końcu języka że strach że zostaniemy sami że ty tam a ja tu że nikt nie sprosta naszym trzęsącym się dłoniom nie pomoże odpalić papierosa nie nałoży pościeli na skostniałe od samotności plecy że wieczność jak w kalejdoskopie powieści występuje nań na kartkach tylko powieści niestworzonej dla poklasku a dla naszych uszu oczu i ust.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz