poniedziałek, 30 czerwca 2014

1857

nie dotykałeś mnie
nie całowałeś
nie stałeś w progu obserwując jak
płonę przed lustrem o poranku

nie nazywałeś mnie bogiem
nie umieszczałeś w zdaniach
gdzie pełniłbym funkcję przecinków albo pytajników
nie opierałeś się swoimi myślami o mój tors
nie serce nie sługa
nie stąd do wieczności
nie do deski grobowej
ani nie nad życie

stałeś natomiast tuż za mną
widziałeś
zatrzymałeś w stopklatce oczu
wyleciało mi wtedy wszystko z rąk
spadło na podłogę
i roztrzaskało na jakiś czas
na moich plecach cienie
i reminiscencje
liczyłeś nań wszystkie pieprzyki
przełykając ślinę
dekadencja
odnotowałeś w głowie

płakałem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz