czwartek, 22 maja 2014
przystań
w tych wszystkich prostych czynnościach jakimi są polerowanie sztućców, robienie w expresie latte, wydawanie gościom posiłków, czy nawet mopowanie wydawki kelnerskiej po zamknięciu restauracji, odnajduje spokój. po części jest skoncentrowany, świadczą o tym jego płynne, skoordynowane i dokładne ruchy, pracują dłonie, pracują stopy, myśli natomiast zdają się żyć swoim życiem, biegną gdzieś na zaś, wyprzedzają nadchodzące dni, wieczory, upalne lato. w trakcie pracy jego głowa snuje własne marzenia, co będzie, co wypełni się już za kilka miesięcy, jak jej właściciel będzie się nosił, z kim spotykał, w jakim miejscu mieszkał. bo przedsięwziął sobie, że nade wszystko przeczeka ten czas, złe miejsce, złe ulice i złych ludzi. ludzi bez polotu, bez wyobraźni, bez punktu odniesienia, którzy w jego rozumowaniu wymarli zanim nauczyli się chodzić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz