środa, 2 kwietnia 2014

nie śpieszę się bo nie znam przyzwyczajeń boga. mógłby swoim wątpliwym istnieniem podważyć nagle sens tramwaju, na który cierpliwie czekam, pod który chcę wskoczyć. śmierć byłaby wtedy czymś abstrakcyjnym, a może i nawet nieprawdziwym. wątpliwe i mało prawdopodobne stałyby się wtedy zmiażdżona czaszka, rozszarpany tors i torowisko, upstrzone wnętrznościami. moje ludzkie odruchy nakazują mi biernie stać i czekać, zmuszać go do ciągłych rekonstrukcji wydarzeń,a siebie do ciągłego dłubania mu w nosie, wiercenia w brzuchu, oklasków, ironii i śmiechu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz