czy słyszysz jak mówię ostatnio przez sen? widzisz jak nieprzytomnie przedzieram się przez pościel, poduszki, jak szukam w powietrzu, gdzieś pod sufitem, dobrych myśli i spokoju? czytam masę książek, oglądam dziesiątki programów telewizyjnych poświęconych równowadze wewnętrznej, prostym porankom, szybkiemu i łatwemu życiu, a mimo to błądzę. tkwię w miejscu. nie odwiedzam już ojca, nie wychodzę z psem na spacer. zacząłem za to przeraźliwie zazdrościć ludziom, których mijam w pracy, niosąc masę obrzydliwych ubrań, pożerać ich wzrokiem, przyglądać się z uwagą ich pretensjonalnie pięknemu życiu, szybkim, niezdarnym krokom, wymuszonym uśmiechom, dzień dobry, jak ładnie pani wygląda, pocałuj mnie w dupę, spierdalaj.
dokładnie jeden papieros. jeden cudowny papieros dziennie, w trakcie pracy. na tyle mi pozwolono. stoję więc przed galerią handlową, czując jak sztywnieją mi z zimna kark i ręce. wyobrażam sobie koniec świata jako pierwszoplanowego bohatera miasta, w którym jeszcze oddycham. setki płonących samochodów, porzuconych gdzie popadnie w samym centrum. popłoch. panika. strach. odgłos wiatru i syren policyjnych. przeraźliwy głód. śmierć.
wracam. przymierzalnia. dzień dobry, ile ma pan ubrań? w porządku, dam panu numerek, proszę najpierw przyłożyć swoją głowę do szarej płyty, która znajduje się za panem. zeskanujemy panu mózg. przetworzymy go zgodnie z najnowszymi trendami. wyeksploatujemy. zostawimy.
kasa. dzień dobry, okropnie pani wygląda. kto to widział, żeby w dzisiejszych czasach mieć tyle zmarszczek i odrostów na głowie. płaci pani tyle i tyle. żegnam. proszę tutaj nie wracać. nie zapraszamy ponownie.
dom. hej, jak minął dzień? nie, dziękuję, nie jestem głodny. położę się wcześniej spać. migrena. zmęczenie. nie wiem, wymyśl coś, żeby pomóc mi kłamać.
to wszystko minie. jestem tego pewien. stopnieje jak ostatni śnieg. nie wróci.
ja natomiast wrócę. wrócę do początków. do ciebie. do nas. znów zacznę dużo czytać, dużo jeździć, słuchać odpowiednio doprawionej muzyki, zwiedzać, marzyć, fotografować, spać, myć codziennie włosy, ładnie wyglądać. będzie tak, jakbyś zabrał się ze mną na drugi brzeg rzeki i nie powrócił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz