hej
to już nawet nie jest sen
to nie cisza nie muzyka
nie szarych komórek szkwał
nie polska nie mój pokój
nawt nie ulice znajome
wdycham
wciągam was kreski
przez nierozsądek nos
białym oczom
przerażenie
pozwalam osunąć się
w pustkę w mrok
hej
żyły wypruwam jak kable
flaki sobie
i patrz
wieszam je między drzewami
patrz
jak uroczyście dziś wyglądam
wokól tylko noc
gardło szkłem kaleczę
stopy gubię w śniegu
przecieram szlak
pod żebra
ratunku
chowam iskier snop
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz