jeszcze stoję
naszym dłoniom
pozwalam rozluźnić uścisk
już dawno wyschły
przestało gwałtownie bić
powrócił miarowy
urywasz w pół słowa
nad nami katedra i hejnał
szukam oparcia w architekturze
i że nie jestem taki poważny
że to może przez ten gotyk
że muszę zbierać się do domu
mógłbyś tak milczeć
stąd do zawsze
przerywać melodię tych dzwonów
i w mojej głowie zakotwiczyć
na koniec
zmuszam się w kamienic chłodne ściany
palcami badam ich chropowatość
bezpańskim kotom
zapewniam schronienie w kieszeniach płaszcza
nie jestem marcin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz