wtorek, 23 października 2012
nielemnoje
nie czaruj mnie garścią magii tych wszystkich słów. nie wsadzaj mojej szyi w za ciasny kołnierz bo oddychać musi zza palczastej ramy dłoni. na ciało chude narzuć kożuch zrozumienia przeczekaj tą pulsującą żyłę na mojej skroni zgrzytanie zębami zatrzaśniętych pięści purpurę mrocznych włosów na głowie huragan. postaraj się ze wszystkich sił swojej krainy łagodności w głowie zrozumieć ten strach to karykaturalne stanie na palcach. bo w ciemnym kącie kuchni niby strach ma wielkie oczy siedzi mała mysz - stagnacja uczuć. mogę być twój mogę być na zawsze tą umowną granicą między ustami naszymi splecionych ciał winorośl w morzu za miesiąc dwa pół roku. nie teraz. może pokażę ci kiedyś jak w moich oczach rośnie mount everest statua wolności wieża eiffla. może wsadzę ciebie na grzbiet marzeń w trapery górskie w kieszeni jaskinię. podróżował będziesz po moim mózgu po wszystkich chcę być tu i teraz. zbyt często daję się jednak zapędzić w lękliwości róg że to co jest w nas dziś jutro osunie się w przepaść. zrozum. to już ostatni pojedynek myśli ostatnia irracjonalna pogoń w przyszłość w listopad kłus. w ręce wżyna mi się sznur chcę zatrzymać ten galop za uzdę szarpię one wciąż pędzą i pędzą nie bronię się już. przeczekaj ten czas złej godziny epicentrum. nie długo zobaczysz jak przez dębowe drzwi w moim pokoju wchodzą nogi. spokojne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
lubię takiego ciebie.
OdpowiedzUsuńP.S. mam nadzieję, że przesłuchałeś całą płytę Dillon. przy Hey Beau świetnie się biega
słucham dillon od jakiegoś już czasu. a Tobie polecam pana skubasa, moje ostatnie muzyczne odkrycie. słuchając go, nie mam wyrzutów sumiania, że jestem z polski.
Usuń