nie śpię po nocach
rzęsy wymyślny trzepot jakby piór nibylotów
kruszę w pościeli gubię
w spojrzeniu mężczyzny spod 6.
kiedy nogi
gdzieś bladym świtem
samotnie spadają ze schodów
a paznokcie zrywają plastry odchodzącej farby
ze ścian
wołają starodawne twarze
babki prababki świta wujów kuzynów
ześlizugię się
po omacku
wypada mi z rąk
zatracam się
czas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz