przekrwione od płaczu
żalu braku snu a może
mefedronu zwiększonej dawki
błądzą po ścianach
zwojach zmyślonych ulic budynków ludzi
lunatycznym tańcem przez miliony nocnych świateł
są jak ogień albo
mój były chłopiec
zgubione samotne szklane kule
nieodporne na ciężar złorzeczeń
zmierzchu młodości
tych wszystkich świtów wieczorów
spędzonych nie wczoraj dzisiaj czy jutro
gdzieś pomiędzy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz