kolorowy latawiec
puszczony beztrosko w przestworza
cale dziecinstwo
domki z kart
olowiane zolnierzyki
naszyjnik z kapsem po napoju tymbark
gra w klasy z dziewczynkami z podworka
stoje tu i czekam
w polu wyschnietej trawy
piec minut
ulamek kolejnej chwili
jednej z wielu tych
co odejda w zapomnienie
obserwuje jego lot
kruszejac od srodka
coraz wyzej i wyzej
wzbija sie
siedem osiem pietnascie trzydziesci trzy
znika w chmurach
ja nie znikam
fotografuje cisze i czas
niech bedzie tylko dzisiaj
zadnych przed i po
chce wiedziec osiagnalem szczyt
pelnie mojego czlowieczenstwa
nie ma juz nic
jest tylko gluchy wiatr
i swiadome lzy
moja milosc umarla.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz