walczą ze sobą
w głowie skrajne dwa światy
budzi się we mnie
postyczniowy zwierz
wydobywa się z wnętrzności ciała
nieproszony gość
nie panuję nad myślami
jestem tutaj teraz tam
w pstrokatych kolorach
nowej skórze
przemierzam
w skowronkach cały
miejski szum
pełen ludzi tłum
pędząc przed siebie
nie wiadomo dokąd
w jakim celu
gdzie
czerwone
pomarańczowe
zielone
kolory szczęścia
prawdziwe kolory
słyszę
strzępy rozmów
bezdomnych ciał
paradę albo marsz
bliżej niż dalej
jestem
prędzej czy później
nastąpi mój kres
samochód
zmyślny pojazd
nie może wyhamować
przed przejściem dla pieszych
i nagle koniec mój brutalny
upadam tylko ja
w głowie
strawberry fields forever
jeszcze cicho gra
Czasem mam wrażenie, że ciągle jest czerwone...
OdpowiedzUsuń