wtorek, 25 stycznia 2011

moje drugie ja

Od niedawna mieszkam w zwinnym i futrzanym ciele mojego kota. Widząc intensywniej czując i słysząc pokonuję nieskończenie łatwą trasę prosto do twoich rąk które niebanalnym dotykiem wprawiają mnie w głośne mruczendo o północy. Nie ważne kim jesteś. Twoją nieważność śmiało rekompensuje głos biegnący gdzieś z wnętrza ciebie wyraźny i dźwięczny który nawołuje mnie z drugiego końca świata. Jakże łatwo pokonywać przeszkody czterema łapami z taką zwinnością i lekkością.Jakże łatwo obserwować opadanie białych płatków śniegowych przez wąskie źrenice równo rozstawionych kocich oczu. W przeciwieństwie do ciebie mój panie nie umiem się starzeć. Obserwuję więc każdy twój dzień każdy nowy siwy włos każdą nową zmarszczkę co bezczelnie krzywdzi twoją piękną twarz. Z perspektywy kocich oczu twoje umieranie staje się dla mnie codzienne i normalne. Patrzę jak powoli odchodzisz a twoje ciało niegdyś boskie i sprawne zamienia się w próchno. Słyszę jak walczysz ze schodami w połowie pielgrzymki po chleb i bułki na 2 piętrze. Czuję jak niespokojnie bije tobie serce.Kiedyś pożegnam ciebie machnięciem ogona albo zwinnym skokiem na piec kaflowy. Nie gniewaj się. Jestem tylko kotem. Niechcący mogę przeoczyć twoją śmierć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz