pustkowia
i te wyschnięte istnienia
spopielałe umarłe
jak twoje serce
zastygłe już
które grzebię
nagimi dłońmi
w ziemi
bezsenne oczy
widzą wyraźniej
jak przez gęstą mgłę
przeciskam się
niespokojnie
wspomnieniami
o niekończącym się wczoraj
dzisiaj
połączysz się z naturą
ja
zamienię się tymczasem
w skute lodem ciało
śmiech
rozpacz
pożądanie
pamiętam nas jeszcze czasami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz