poniedziałek, 20 grudnia 2010

pustkowia

pustkowia
i te wyschnięte istnienia
spopielałe umarłe
jak twoje serce
zastygłe już
które grzebię
nagimi dłońmi
w ziemi

bezsenne oczy
widzą wyraźniej
jak przez gęstą mgłę
przeciskam się
niespokojnie
wspomnieniami
o niekończącym się wczoraj

dzisiaj
połączysz się z naturą
ja
zamienię się tymczasem
w skute lodem ciało

śmiech
rozpacz
pożądanie

pamiętam nas jeszcze czasami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz