otrzepuję z rzęs i włosów
zapach twój
potem w wannie
moszczę się wygodnie
woda
ciepły balsam na pochmurne dni
zmywa smutek
dotyk twoich ust
ostatni ślad
po tobie
szepczą coś za moimi plecami
ludzie
o napęczniałych
od niezliczonej ilości plotek
głowach
kiedy wędruję miastem
przed siebie
donikąd
ach
jak zabawnie byłoby teraz
widzieć nerwowy odruch twojej dłoni
szukającej papierosa
po wszystkich kieszeniach
wiedz
że mam się dobrze
chodzę wciąż w tym samym płaszczu
palę papierosy
mam wciąż 184 cm wzrostu
coś się zmieniło
co
nie myślę już o tobie
w tym wierszu jesteś niemalże Nosowską
OdpowiedzUsuńMyslałem, jesteś wyższy ode mnie)
OdpowiedzUsuń