istniałeś w moich dłoniach
przez jedną tylko chwilę
jak przebiśnieg biały
wczesną wiosną pośpiesznie zerwany
albo jak garść ziemi
z której wyrosło pole złotej pszenicy
istniałeś chwilą
moim zachłannym ciałem
wygiętym w pół
pochylonym nad tobą
w błagalnym geście
pamiętam
prosiłem tylko o jedną noc
nawet nie dzień
nie przyszedłeś
zamiast ciebie
w moim pokoju
pojawiły się bezimienne anioły...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz