dla M.W.
jak słońca nieczuły dotyk
co parzy skórę w lecie
jednym spojrzeniem wypala trawy
nasze usta kruche wysusza
ja i ty
trwamy tak -
bezdomne ptaki
których wątłe piórka skrzydeł
chciwy wiatr wyrywa
nieczułym powiewem
zazdrosny nas
naszego uczucia
słabe osobniki natura unicestwi
ostrzegawczym szelestem
liście wołają do nas z dołu
uciekajcie na ziemie rozpaloną
wiecznym latem Trzeciego Świata
uciekajcie bo tutaj
bezlitosnym chłodem
zima nadejdzie
a my -
bezdomne ptaki
lecimy i lecimy
dla siebie
nie słuchamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz