miastem nocy
idę przed siebie
utraciłem godność
i poczucie człowieczeństwa
jestem szaletem dworcowym
szemranymi ulicami
szpitalem psychiatrycznym
opróżnionymi strzykawkami
nieudaną próbą samobójczą
pociągiem do nikąd
miastem nocy
podążam niespokojnie
i nawet własnych myśli
unikam jak Boga
czy słusznie odnoszę wrażenie, że sam tytuł wtrąca pozytywną nutkę w taki, nie ukrywajmy, negatywny obraz?
OdpowiedzUsuń