tam na polach białych
śniegiem
zima kładzie stopy bose
serenada jęków
jak młot serce wali
monotonia nas
ciszy wrzask
potem przylecą
ciemne na jasnym niebie
ptaki drapieżne
zeżrą co się da
i zimę nawet
a nas w zaświaty
zawieruchę snów
porwą
byłaś mi bliska
ale teraz
czy słyszysz wyraźnie
we mnie widzisz
pogody nastały
niestałe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz