Mogę przykuć znów uwagę
zamanifestować swój
strach
rozterki
tak jak kobieta
której siatka z zakupami wypadła z rąk
i leci teraz niebezpiecznie
w dół
zbierać z tych szemranych ulic
po zmroku
odpadający tynk i na próżno
martwić się jeszcze o koty
bez dachu nad głową
dziennego przytułku
gdzie woda jedzenie spokój
przywracać zmarszczki na czole
a w podbrzuszu kamień milowy
rękami tworzyć koła ratunku
jak mój Ginsberg
i Kerouac
i jeszcze Oscar
którym otwieram ostatnio drzwi
w ciągu kolejnych dni i nocy
a potem - by przetrwać
w mojej małej głowie
małej jak świat
kałuża
gwiazdy spadanie
leżę na płasko
z twarzą wtuloną w ziemię
odebrać przyczynę
przejść od razu do skutku
wskazać boga na niebie
a potem wdeptać go piętą w piach
liczyć kolejno
jak rozedrgany tłum
uderza mnie pięścią w brzuch
zabierając oddech jeden drugi
jak leżę
na próżno szukam percepcji
swoich oczu nosa ust i rąk
mogę schylić się
jakoś jej dopomóc
te zakupy rozrzucone na schodach
tymczasem - zbiegam
po schodach
manifestując
w popłochu
swój strach i rozterki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz