Panie Prezydencie
piszę do Pana tutaj i teraz
ze stacjonarnego biura w mojej wannie
mimo że nogi i ręce już dawno temu zrezygnowały z marszu
z intuicyjnego tańca na manifestacjach i barykadach
głowa i myśli
moje dwa bieguny
które codziennie świadomie podlewam i wystawiam na słońce
są w tym biednym tłumie matek ojców sióstr i braci
a kłębowisko pudrowo-mydlanej pożogi
w wyobraźni przemieniam w czystą ziemię
z której plon dostatek
Panie Prezydencie
sprawy o których mowa są wielkiej wagi
domagają się niezwłocznego odzewu z Pańskiej strony
dlatego leżę tu zadaję pytania
dlaczego -
naskórek na mojej prawej pięcie stał się taki twardy i chropowaty
a paznokieć na palcu wskazującym zakrzywił się w lewą stronę
dlaczego -
dosyć w moim języku znaczy niezbyt za mało
a sparaliżowane słowa których już dawno nie odwiedzałem
same garną się do ust na świat
dlaczego -
jem więcej niż potrzeba
czyżby głód smutnej prawdy pożerał mnie od środka
dlaczego -
wizja wojny to w moim przypadku piaskownica
a czarne mundury z wymyślną naszywką to potulni rozbrojeni chłopcy
którym mamusie dosalają talerz zupy i prasują spodnie w kant
dlaczego -
zamiast orła białego w miejskim zoo widzę wszędzie ptasie gówna
wsadzili go tutaj żeby gnił i śmierdział
dlaczego -
podano mi na tacy teatrzyk pełen rządowych gwiazd
rządowa TV rządowy rosół rządowe przejście dla pieszych
z których każda rozbłyska tylko na papierze
dlaczego -
robią mi na ulicy rewizję osobistą
w poszukiwaniu tabliczki czekolady albo pudełka od baniek mydlanych
kolejny samolot pruje przez sprane niebo
proszę odpisać
nie, nie spadnie, Panie Prezydencie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz