choć wiem że kolana Londynu
nie ugną się pode mną ponownie
że próżno jest mi szukać tam
oddechów mariackich
folkloru na chustach
kontrastu tej czystej bieli
podważę jeszcze raz
prawo grawitacji
wchodzenia w czyjeś podwórze
brudnymi butami
poprawność historyczną
niezmienny gest rąk
bo kochać mogę ten naród
głos mojej ziemi matki
nawet tutaj
pijąc kawę na Trafalgar Square
pod innym niebem
w innym języku
nie tylko między sobą
a kiedy wstaną wreszcie od stołu
nie znajdziesz nań resztek
odgłosu zasuwanych krzeseł
teatralnych pożegnań
wszystko będzie wyglądało tak
jakbyś nasunął na oczy aksamitną opaskę
i wstrzymał na jedną nanochwilę oddech
straszna jest tęsknota za Londynem. a on taki piękny jest zimą
OdpowiedzUsuńja nie tęsknię za Londynem, a za wyśnioną ojczyzną. za jakimś alternatywnym patriotyzmem. balansem między tym co pompatyczne i "narodowe", a życiem osobistym. żeby jedno nie wykluczało drugiego. żeby przestało się ze sobą kłócić. żebym mieszkając kiedyś za granicą mógł czuć się zarówno obywatelem świata, jak i Polakiem jednocześnie.
Usuń