spójrz jak pięknie umiera czas
w pościeli - między snem a tobą
leżącym mi w kolanach
w kwiatach doniczkowych
schnącym praniu
niemych filmach z charliem chaplinem
sercu rozpiętym
co boli jęczy i zgrzyta
spójrz jak dokładnie liczę
nasze wszystkie rozstania powroty
twoje wystające żebra
włosy na głowie
pocaunki w usta
i te od niechcenia w policzek
naczynia i życie
wypadające mi z rąk
czekam na świt
świt tych ospałych oczu
drżących dłoni
ja - statyczny portret
zgasły płomień
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz