Nie dla ciebie te kwiaty
stojące w wazonie.
Nie dla ciebie wyprasowana koszula,
wypolerowane pantofle,
spodnie zwężane w kant.
Nie okruchy ze stołu.
Nie kot co umie śpiewać tylko serenady.
Nie głodne spojrzenie kochanka,
którego rozstawione wysoko tors i ramiona
zasłaniają tobie okno,
widok na świat.
Już wszystko gotowe:
testament napisany na maszynie,
z datą co figuruje dobitnie w prawym górnym rogu strony A4,
schowałem w kuchennym kredensie,
po lewej stronie lodówki.
Znajdziesz w nim potrzebne słowa i zdania.
nazwiska, adresy, przedmioty - zgliszcza ziemskiego szczęścia.
Podobno na moim pogrzebie będzie znośnie.
Odwołałem mszę w kościele, księdza i modły.
Ma być krótko, zwięźle i na temat -
w końcu czas moich przyjaciół i bliskich
to już nawet nie pieniądz.
Potem przsypią mnie ziemią.
Trochę popłaczą.
Niektórzy zapalą papierosa,
inni zgubią gdzieś wzrok.
I będę jeszcze przez jakiś czas tkwił w ich głowach,
wspomnieniach,
snach.
W końcu zawieruszę się gdzieś przepadnę na stałe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz