środa, 14 września 2011

pięć minut

obserwuję ich z okna
jest wrzesień a w prawym rogu mojego parapetu
pająk uwił sobie dom

ja nie mam domu

spotykają się na ulicy
jeden z nich
wyższy i przystojniejszy
ma na głowie gąszcz bujnych loków
w których bez najmniejszych oporów
mógłbym zgubić usta moje i dłonie

nikt dawno nie dbał o moje dłonie

widzę jaką rozkosz
sprawia im te pięć minut rozmowy
są w biegu
prawie że w transie
to miasto - bezlitosny pożeracz czasu
nauczyło ich ciągłego spieszenia się
donikąd

czuję jak moje przemyślenia brną donikąd

na koniec
ten niższy i bardziej francuski
dotyka na pożegnanie jego pupy
po czym rozstają się szybko i gwałtownie
a w miejscu gdzie przecięły się ich ścieżki
pozostaje tlący się jeszcze papieros
za ścianą
słyszę jak sąsiadka
dostaje po raz kolejny w twarz
od oprawcy którego tak bardzo kocha

umieram

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz