nie do twarzy Ci z tym chłodem
zduszony w sobie
jesteś bombą zegarową
tik-tak tik-tak tik-tak
miesiące
dni
minuty
do ostatecznej eksplozji
mojego serca i uczuć
nieczule i beznamiętnie
wysadzasz mnie dziś w powietrze
telefon -
nasze sam-na-sam
łącznik między Odrą a Tamizą
zwinnie zmieniłeś swoimi słowami
w dynamit
ciało umysł wszystkie wnętrzności
rozsadza lawina twojego chłodu
nikt nie jest w stanie przewidzieć
gdzie zaczął się nasz poczatek
a gdzie koniec
a przecież wystarczyło mowić do mnie
a nie ubierać swoje uczucia w piękne slowa
przerwałeś milczenie owiec
i może to dobrze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz