walka o przetrwanie
silniejsza od samej chęci życia
pragnienie twojego zapachu
doprowadza mnie
w skrajny stan psychodeliczny
z którego nie wyrwałbym się nawet
przez kolejne warstwy pościeli
pobrudzonej snem złym
przedzierając się gwałtownie
moje życie wisi na włosku
sznur oplata ciasno szyję
wiszę gdzieś pomiędzy
światem sacrum a profanum
i kiedy ptaki poranne
o wschodzie słońca wstawają
gdzieś na niebie matowym
nie ma już obok mnie nikogo...
bardzo jak dla mnie. pewnie ulubione będzie.
OdpowiedzUsuń