Ona ma 71 lat. Ja niespełna 19. Ona wierzy w Radio Maryja, pielgrzymki na Jasną Górę i stoi murem za programem politycznym PiSu. Ja wierzę w karmę, nie jem mięsa i czasami nawet siebie lubię. Ona wykupiła sobie kwaterę na cmentarzu, ciągle biadoli o śmierci, a drogę z domu do kościoła przemieża co najmniej 3 razy dziennie. Ja nie lubię chodzić na cmentarz, ostatnio uprawiam muzyczny seks z Frankiem Sinatrą, i jadę w te wakacje na stopa do Paryża.
Tego dnia spotykamy się u mnie i dziwi mnie to, ponieważ ona rzadko decyduje się wpadać do mnie z wizytą. Na wstępie, podaje mi wyborczą. To też mnie dziwi, przecież ona nie czyta wyborczej w c a l e. Ale czytam coś tam czytam...polityczny bełkot, oczywiście chodzi o kapanię wyborczą pana Jarka i pana Bronka...hmm...wyborcza jest ogólnie proPOwska, myślę sobie czytając artykuł. Nagle zrozumiała staje się dla mnie postawa mojej babci, ten grymas na twarzy i jednoczesna zawziętość...Ona jest święcie przekonana, że Jaroslaw, za pośrednictwem Maryji Zawsze Dziewicy, zbawi Polskę i Polaków. Chociaż z drugiej strony, może i zbawi? Do Bronisława niestety też nie jestem przekonany. Jeśli nie Jarek i nie Bronek, to kto? Mejbi Andrew L. ?
Rozmawiamy o polityce. Ja palę papierosa. Ona narzeka na sytuację posmoleńską w naszym kraju. Nie jest dobrze. Powietrze staje się gęstrze. Coś mi mówi, że kolejnym razem spotkamy się dopiero po wyborach. Nigdy nie zrozumiem mojej babci...
Na angielskim wytłumaczono mi to jako zjawisko Gap Generation. Now, I understood you, sir.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz